24.09 Zwiedzanie Seulu

2026 Korea - Tajwan - Chiny By wrz 24, 2026 Brak komentarzy

Dzisiejsze pół dnia spędziliśmy na odkrywaniu historycznego centrum Seulu. Tym razem zamiast wyjeżdżać poza miasto, skupiliśmy się na miejscach pokazujących zarówno trudniejsze momenty koreańskiej historii, jak i tę bardziej reprezentacyjną, pałacową stronę miasta.

Dzień zaczęliśmy od Seodaemun Prison History Hall. To dawne więzienie zbudowane w okresie japońskiej okupacji, w którym przetrzymywano m.in. działaczy koreańskiego ruchu niepodległościowego. Zachowały się cele, korytarze więzienne, miejsca przesłuchań i ekspozycje poświęcone ludziom walczącym o niezależność Korei. Po wcześniejszej wycieczce do DMZ był to kolejny fragment historii, który pomaga lepiej zrozumieć, jak burzliwy był dla Koreańczyków XX wiek.

Następnie pojechaliśmy w okolice Gwanghwamun, czyli głównej bramy prowadzącej do pałacu Gyeongbokgung.

Trafiliśmy akurat na ceremonię zmiany warty, z wartownikami w tradycyjnych strojach, kolorowymi chorągwiami, bębnami i całym ceremoniałem. Oczywiście jest to dziś rekonstrukcja historyczna przygotowana dla odwiedzających, ale w otoczeniu ogromnej bramy i pałacowych murów prezentuje się bardzo efektownie.

Za bramą znajduje się Gyeongbokgung, największy i najważniejszy z pięciu królewskich pałaców Seulu. Został zbudowany pod koniec XIV wieku, na początku panowania dynastii Joseon. Kompleks jest ogromny – kolejne dziedzińce, pawilony, bramy i ogrody pokazują skalę dawnej siedziby koreańskich władców.

Szczególnie charakterystyczny jest pawilon Gyeonghoeru, stojący nad wodą i wykorzystywany dawniej podczas królewskich bankietów i oficjalnych uroczystości. Sporo osób zwiedza pałac w tradycyjnych koreańskich strojach hanbok, dzięki czemu całe miejsce wygląda jeszcze bardziej klimatycznie.

Po wyjściu z pałacu przeszliśmy przez Gwanghwamun Square – szeroki plac będący jedną z najbardziej reprezentacyjnych przestrzeni współczesnego Seulu. Znajdują się tutaj m.in. pomniki króla Sejonga Wielkiego, jednego z najbardziej znanych koreańskich władców, oraz admirała Yi Sun-sina, bohatera wojen z Japonią.

Z nowoczesnego, monumentalnego placu zeszliśmy następnie w stronę Cheonggyecheon. To niewielka rzeka przepływająca przez ścisłe centrum Seulu, otoczona dziś deptakami. Co ciekawe, przez wiele lat była przykryta drogą i estakadą, a dopiero w XXI wieku została ponownie odsłonięta i zamieniona w przestrzeń rekreacyjną. Można więc spacerować kilka metrów poniżej poziomu ruchliwych ulic, mając obok wodę, kamienie i niewielkie kaskady. Bardzo ciekawy kontrast z otaczającym wszystko wielkim miastem.

Kolejnym punktem była Insadong Street. To jedna z najbardziej turystycznych ulic tej części Seulu, pełna sklepików z koreańskim rękodziełem, ceramiką, pamiątkami, galeriami, herbaciarniami i restauracjami. Mimo sporej liczby turystów warto tutaj zajrzeć, szczególnie jeśli ktoś szuka bardziej tradycyjnych koreańskich produktów niż tych dostępnych w zwykłych sklepach z pamiątkami.

W Korei, podobnie jak w Japonii, bardzo trudno znaleźć kosze na śmieci na ulicach. A jak już znaleźliśmy, to… były zamknięte na kłódkę

Tu też zjedliśmy obiad – tym razem namówiłem Przemka na kuchnię wegańską. Spróbowaliśmy więc wegańskiej wersji gimbapa. Wygląda to jak duże sushi, ale ta koreańska wersja smakuje dużo gorzej.

Zwróćcie uwagę, że po lewej stronie znajduje się automat do zamawiania i płacenia. Bardzo popularne rozwiazanie tutaj.

Z Insadong przeszliśmy do pobliskiego Ikseon-dong Hanok Village. To niewielka dzielnica składająca się z bardzo wąskich uliczek i tradycyjnych koreańskich domów – hanoków. Wiele z nich zostało przerobionych na kawiarnie, restauracje, bary czy małe sklepy. Miejsce jest bardzo fotogeniczne, choć obecnie zdecydowanie bardziej hipsterskie i komercyjne niż historyczne. Dla mnie było zbyt tłocznie.

Na sam koniec zajrzeliśmy jeszcze do Jongmyo, konfucjańskiego sanktuarium królewskiego dynastii Joseon. Przechowywano tutaj tablice duchowe zmarłych królów i królowych, a miejsce służyło przede wszystkim ceremoniom ku czci przodków. W przeciwieństwie do bogato zdobionego Gyeongbokgung architektura Jongmyo jest bardzo surowa i minimalistyczna.

Szukając wyjścia z sanktuarium, nieopatrznie trafiliśmy do innej znanej atrakcji Seulu – pałacu Changdeokgung.

Z racji, że było już późno i nie zorientowaliśmy się, co to jest, po zrobieniu 1 zdjęcia wróciliśmy do hotelu na 15. I do pracy!

Ten dzień był właściwie spacerem przez różne okresy historii Seulu – od czasów dynastii Joseon i królewskich pałaców, przez japońską okupację, aż po dzisiejszą, nowoczesną metropolię. Co ciekawe, większość tych miejsc znajduje się stosunkowo blisko siebie, więc sporą część trasy można przejść pieszo. I właśnie podczas takiego spaceru najlepiej widać jeden z największych kontrastów Seulu: kilkusetletnie pałace, świątynie i hanoki stoją tutaj obok wieżowców, wielopasmowych ulic i nowoczesnych kawiarni.


Discover more from Piotrkowe Wyprawy

Subscribe to get the latest posts sent to your email.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *