Wstaliśmy o ósmej, dopakowaliśmy walizki i poszliśmy do znanej mi już kawiarni Cafe Bonita, w której poprzedniego dnia odkryłem śniadanie w formie bufetu. Tym razem Przemek postanowił do mnie dołączyć, więc mogliśmy wspólnie rozpocząć dzień od porządnego śniadania. Po jedzeniu wróciliśmy do naszego noclegu po bagaże i przed dziesiątą ruszyliśmy w stronę dworca. Według mapy mieliśmy do przejścia około kilometra….




