Dzień zaczęliśmy podobnie jak poprzedni – od śniadania, które znowu musieliśmy przygotować sobie sami. Później spakowaliśmy rzeczy, wymeldowaliśmy się i taksówką pojechaliśmy do kolejnego miejsca noclegowego, tym razem kilka kilometrów od wybrzeża. Niestety trafiliśmy akurat na długi weekend i znalezienie czegoś sensownego w Busan okazało się sporym wyzwaniem. W efekcie obecny nocleg był chyba najdroższy ze wszystkich naszych dotychczasowych w…





