Dzisiaj pobudka nastąpiła zdecydowanie wcześniej niż zwykle, bo już o 5:10. Mieliśmy wyproszone śniadanie na 5:30, mimo że oficjalnie zaczynało się dopiero o 6:30, więc chwilę po wpół do szóstej spotkaliśmy się całą trójką w miejscu, gdzie było ono podawane. Wbrew pozorom wybór był całkiem niezły, ale nie mieliśmy zbyt wiele czasu, żeby się nim nacieszyć. O 6:05 mieliśmy autobus…






