Dzień zaczęliśmy standardowo, czyli pobudką o ósmej i zejściem na śniadanie. Tutaj czekało nas niestety rozczarowanie. Śniadanie było raczej ubogie i mocno azjatyckie. Zresztą, jak to już ostatnio często bywa, byliśmy chyba jedynymi białymi osobami na sali, otoczeni przez samych Chińczyków. Coś tam zjedliśmy… Po posiłku dopakowaliśmy walizki, ale zanim ruszyliśmy w dalszą drogę, postanowiliśmy jeszcze wykorzystać ostatnie półtorej godziny…





