Lot z Warszawy do Pekinu był opóźniony o 1,5h, czyli w samolocie spędziliśmy 10,5h. Wyobraźcie sobie nasze zdziwienie, jak samolot zaczął lecieć na zachód, a potem na północ! Następnie dopiero nad Morzem Baltyckim skręciliśmy na wschod. Po wylądowaniu okrutnie daleko jechaliśmy samolotem po pasie startowym. Chyba z 15-20min. Następnie doświadczyliśmy chaos lotniskowy: automatyczne bramki, które nie działały, więc były obsługiwane…
