27.09 Park Seoraksan

2026 Korea - Tajwan - Chiny By wrz 28, 2026 Brak komentarzy

Dzisiejszy dzień zaczęliśmy dość wcześnie. Przemek wstał już o 6:00, żeby zobaczyć wschód słońca z tarasu na ostatnim piętrze naszego hotelu. Ja uznałem, że wschody słońca są fajne, ale sen też, więc wybrałem tę drugą opcję i wstałem dopiero po siódmej.

Poszliśmy na śniadanie. Nie mieliśmy go w cenie noclegu, ale można było dokupić bufet na miejscu. I był to bardzo dobry pomysł, bo śniadanie okazało się naprawdę porządne, a przed całym dniem chodzenia po górach warto było dobrze się najeść.

Po śniadaniu dopakowaliśmy walizki, zostawiliśmy je w hotelowej przechowalni i ruszyliśmy autobusem miejskim w stronę Parku Narodowego Seoraksan. Fajnie działa tutaj komunikacja – za przejazd płaci się praktycznie stałą kwotę, około 4–4,50 zł, nawet jeśli jedzie się prawie 45 minut aż pod sam park.

Na miejscu mieliśmy przygotowane opcje (ChatGPT). Głównym celem był Ulsanbawi Rock, jedna z najbardziej charakterystycznych skalnych formacji Seoraksanu. Oficjalnie cała trasa ma około 7,6 km i przewidziana jest na mniej więcej cztery godziny w obie strony. My ją zrobiliśmy w około trzy godziny.

Mapka parku namalowana na chodniku

Początek był całkiem przyjemny – spokojna droga przez las, bez większych przewyższeń. Dopiero mniej więcej ostatnie 30% trasy zaczęło pokazywać, dlaczego jest ona określana jako wymagająca. Zrobiło się naprawdę stromo. Część podejścia prowadzi po kamieniach, a część po przygotowanych schodach i platformach. Ale zdecydowanie było warto!

Na szczyt tych skał zmierzaliśmy

Po drodze minęliśmy wielki posąg Buddy.

I 2 świątynie buddyjskie.

Seoraksan Sinheungsa Temple


Na górze trafiliśmy na świetną pogodę i bardzo przejrzyste powietrze. Z kilku punktów widokowych mieliśmy panoramę praktycznie we wszystkich kierunkach – skaliste szczyty Seoraksanu, doliny, a w oddali całe Sokcho i Morze Wschodnie. Wydawało nam się nawet, że jesteśmy w stanie rozpoznać nasz hotel – wysoki wieżowiec dość mocno wyróżniający się w panoramie miasta.


Po zdjęciach, odpoczynku i obejściu wszystkich punktów widokowych zaczęliśmy schodzić. Po powrocie na dół zatrzymaliśmy się na kawę i coś przekąsić.

Okazało się, że zrobiliśmy trasę szybciej, niż zakładaliśmy, więc mieliśmy jeszcze sporo czasu i energii. Postanowiliśmy pojechać kolejką linową na Gwongeumseong. Kolejka nie prowadzi właściwie na osobny nazwany szczyt, tylko w okolice dawnej twierdzy Gwongeumseong, położonej wysoko nad doliną. Górna stacja znajduje się na wysokości około 700 metrów.

Niestety najbliższe bilety były dostępne dopiero za godzinę. Siedzieć i czekać nie chcieliśmy, więc kupiliśmy bilety na przejazd za dwie godziny, a wolny czas postanowiliśmy wykorzystać na jeszcze jeden trekking – tym razem do wodospadów.

Poszliśmy w stronę Biryong Falls – Biryongpokpo. Po drodze mija się również mniejszy Yukdam Falls. Sam Biryong ma około 16 metrów wysokości, więc nie jest jakimś gigantycznym wodospadem, ale tak naprawdę największą atrakcją była cała droga do niego. Szlak prowadzi wzdłuż koryta rzeki, miejscami po drewnianych pomostach, a po drodze co chwilę pojawiają się mniejsze kaskady, skały i niewielkie wodospady. W obie strony zajęło nam to niecałe dwie godziny.



Wróciliśmy właściwie idealnie na godzinę naszego przejazdu kolejką. Na górę wjeżdża się dużą kabiną przypominającą trochę kolejkę na Kasprowy Wierch. Kursują dwie kabiny poruszające się w przeciwnych kierunkach, a sam przejazd trwa tylko kilka minut. Na górnej stacji są kawiarnie, miejsce do odpoczynku i taras widokowy.

Najpierw zjedliśmy słodki koreański placek, coś pomiędzy naleśnikiem a pączkiem, wypełniony słodkim nadzieniem – najprawdopodobniej hotteok, czyli popularny koreański street food. Potem ruszyliśmy jeszcze krótką trasą prowadzącą wyżej na skalistą część Gwongeumseong.


Tutaj widoki były chyba jeszcze bardziej spektakularne. Dookoła wyrastały strzeliste, skaliste szczyty Seoraksanu, a daleko w dole znów było widać Sokcho i morze. Co ciekawe, z tej strony mogliśmy też zobaczyć Ulsanbawi, czyli skały, na które kilka godzin wcześniej sami wchodziliśmy. To fajnie pokazało, jak dużą część parku udało nam się tego dnia przejść.


Po zjechaniu kolejką na dół wsiedliśmy do autobusu i wróciliśmy do Sokcho. Odebraliśmy bagaże z hotelu i pojechaliśmy w okolice dworca autobusowego, skąd mieliśmy ruszać dalej. Znaleźliśmy małą wietnamską restaurację z osobnym menu wegetariańskim. Samo jedzenie okazało się raczej przeciętne, a do tego dość ostre – szczególnie według Przemka – ale przynajmniej po całym dniu chodzenia udało się coś konkretnie zjeść.


Mieliśmy też po dzisiejszym trekkingu jedną ciekawą, całkowicie nienaukową obserwację. Na wymagającym szlaku na Ulsanbawi zdecydowaną większość Koreańczyków stanowili ludzie starsi. Było też trochę zagranicznych turystów takich jak my, ale młodych Koreańczyków naprawdę niewielu. Za to przy kolejce linowej proporcje natychmiast się zmieniły i młodych ludzi było już mnóstwo. Wygląda więc na to, że jeśli można wjechać na górę kolejką, zainteresowanie młodszego pokolenia górami gwałtownie rośnie.

W sumie wyszedł nam naprawdę intensywny dzień: Ulsanbawi, wodospady Biryong, kolejka na Gwongeumseong i kilka godzin chodzenia po Seoraksanie. I jak na razie był to zdecydowanie jeden z najładniejszych krajobrazowo dni podczas naszego pobytu w Korei.

O 20:20 wyruszyliśmy do Gangneung. Potem sprawnie dostaliśmy się autobusem miejskim do naszego hotelu. Na miejscu okazałoło się, że dostaliśmy darmowe podwyższenie standardu hotelu, darmowe śniadanie i to wasystko pomimo, że recepcjonista nic nie mówił po angielsku. W pokoju był fotel z masażem, szafa do prasowania parą i oczyszczacz powietrza. A klimatyzacji nie udało nam się rozpracować, że wlacza się… pilotem do telewizora.

Na pierwszym planie – fotel do masażu

P.S.

Podsumowanie pogody do tej pory. W Seulu mieliśmy średnio 27 stopni C. w dzień, w Sokcho: 23 stopni C. Było więc ciepło, ale nie za ciepło:).


Discover more from Piotrkowe Wyprawy

Subscribe to get the latest posts sent to your email.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *