5.10 Taipei i przejazd na południe wyspy – Chiayi

2026 Korea - Tajwan - Chiny By paź 06, 2026 Brak komentarzy

Wstaliśmy z rana jak zwykle koło ósmej, zrobiliśmy sobie śniadanko w hotelu, tym razem w formie takiego à la bufetu, bez robienia jajecznicy, i zaczęliśmy szykować się do kolejnego dnia. Za oknem zaczęło mocno padać. No ale plan to plan, więc nie było żadnego odpuszczania i trzeba było ruszać. Maciek przyjechał do nas z bagażami, zostawił rzeczy w naszym hotelu i ruszyliśmy zwiedzać Taipei.

Na pierwszy punkt wybraliśmy Chiang Kai-shek Memorial Hall (no dobra – ChatGPT wybrał), czyli jeden z najbardziej charakterystycznych kompleksów w Taipei. W założeniu jest to monumentalny pomnik poświęcony Chiang Kai-shekowi, który był przywódcą Republiki Chińskiej i odegrał ogromną rolę w historii współczesnego Tajwanu. Cały kompleks powstał po jego śmierci w 1975 roku i został otwarty w 1980 roku. Znajduje się tutaj ogromny plac Liberty Square, po bokach którego stoją National Theater i National Concert Hall, a na jego końcu sam Memorial Hall. To miejsce jest zresztą znacznie ciekawsze historycznie, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Chiang Kai-shek rządził Tajwanem w okresie autorytarnym, a jego rządy wiązały się m.in. z okresem tzw. Białego Terroru i represjami politycznymi. Jednocześnie właśnie ten plac stał się później jednym z najważniejszych miejsc demokratycznych przemian na Tajwanie. W 1990 roku odbywały się tutaj wielkie protesty studenckiego ruchu Wild Lily, które przyczyniły się do dalszych reform politycznych. Dlatego dzisiaj całe miejsce ma trochę paradoksalny charakter — monumentalny pomnik człowieka kojarzonego z autorytarną przeszłością znajduje się w przestrzeni, która stała się jednym z symboli demokratyzacji Tajwanu.

Brama
Memorial Hall


Niestety ze względu na deszcz nie udało nam się zobaczyć ceremonii zmiany warty. Od 2024 roku ceremonia odbywa się na placu przed budynkiem, a przy złej pogodzie jest odwoływana.  Weszliśmy natomiast do środka i pooglądaliśmy ekspozycje dotyczące historii Tajwanu, Chiang Kai-sheka i przemian politycznych kraju.

Przy okazji zajrzeliśmy też w okolice National Theater i National Concert Hall, które są częścią całego kompleksu. Oba budynki wyglądają bardzo charakterystycznie — są ogromne, utrzymane w stylu nawiązującym do tradycyjnej chińskiej architektury i tworzą razem z Memorial Hall naprawdę monumentalną przestrzeń.

Teatr Narodowy

Cały czas oczywiście lało. I to nie taki delikatny deszczyk, tylko porządna ulewa. Mieliśmy parasolki i różnego rodzaju akcesoria przeciwdeszczowe, ale i tak po pewnym czasie byliśmy już całkiem mokrzy. Mimo wszystko ruszyliśmy dalej, wsiedliśmy do metra i pojechaliśmy w kierunku Dihua Street.

Dihua Street to jedna z najbardziej znanych historycznych ulic Taipei, położona w dzielnicy Dadaocheng. To jedno z najstarszych handlowych miejsc w mieście, pełne starych kamienic, sklepów z tradycyjnymi chińskimi lekarstwami, herbatą, suszonymi produktami i różnego rodzaju lokalnymi specjałami. W ostatnich latach pojawiło się tutaj również mnóstwo kawiarni, małych knajpek i barów, więc miejsce łączy tradycyjny Tajwan z dużo bardziej współczesnym klimatem.


Ponieważ byliśmy już trochę przemoczeni, zatrzymaliśmy się na kawę w kawiarni No Worries. I tutaj bardzo pozytywne zaskoczenie, bo okazało się, że to nie jest tylko zwykła kawiarnia, ale taki trochę cafe-bar. Zresztą na Tajwanie dość często spotykamy właśnie taki koncept – w ciągu dnia można przyjść na kawę, a jednocześnie zamówić sobie drinka czy coś mocniejszego. W No Worries mieli własne, robione na miejscu drinki i zostaliśmy nawet poczęstowani kilkoma próbkami ich napojów. Bardzo sympatyczne miejsce, fajna obsługa.



Po kawie ruszyliśmy dalej w stronę nabrzeża. Doszliśmy do Dadaocheng Wharf nad rzeką Tamsui. Normalnie jest to miejsce pełne ludzi, knajpek, stoisk i różnego rodzaju życia wieczornego, natomiast tego dnia deszcz skutecznie wszystko wyłączył. Wszystko było zamknięte, ludzi praktycznie nie było, a całe nabrzeże wyglądało trochę jak wymarłe.

Rzeka Tamusi

Stamtąd złapaliśmy taksówkę i wróciliśmy do hotelu. Poszliśmy jeszcze na herbatę, a ja musiałem na chwilę usiąść do pracy, więc spędziłem przy komputerze około godziny. Potem trzeba było już zbierać się na dworzec, bo tego dnia czekała nas jeszcze podróż do Chiayi. Na dworcu zjedliśmy obiad i wsiedliśmy do szybkiego pociągu (jechał z szybkością ok. 275km/h). Ok. 250km pokonaliśmy w 1,5h.

Chiayi jest dla nas przede wszystkim przystankiem w drodze do Alishan, do którego wybieramy się następnego dnia. Stacja szybkiej kolei Chiayi znajduje się około 20 kilometrów od właściwego centrum miasta. Po przyjeździe musieliśmy więc jeszcze przesiąść się na autobus i dojechać do centrum Chiayi. Na szczęście hotel mieliśmy praktycznie przy samym dworcu autobusowo-kolejowym, więc po przyjeździe nie musieliśmy już specjalnie kombinować z transportem.

Nasz hotel


Wieczorem wyszliśmy jeszcze na night market – mnóstwo stoisk, jedzenie praktycznie wszędzie, zapachy z każdej strony i każdy może sobie znaleźć coś dla siebie. To była nasza kolacja.

Potem ruszyliśmy jeszcze do baru. Mieliśmy niewiele gotówki, więc postanowiłem podejść do bankomatu na dworcu i wypłacić trochę pieniędzy. Wszystko przebiegło normalnie – karta, PIN, wybór kwoty i… koniec. Bankomat pożarł kartę. Pieniędzy też nie wydał. Przydarzyło mi się to pierwszy raz w życiu! W ten sposób straciłem kartę Revolut, której używałem do wypłacania pieniędzy. Na szczęście nie było tak, że zostaliśmy całkowicie bez możliwości płacenia, bo miałem jeszcze drugą kartę, ale sytuacja była dość irytująca. Kartę oczywiście od razu zablokowałem.

Obsługa dworca okazała się bardzo pomocna. Jeden z pracowników naprawdę mocno zaangażował się w rozwiązanie problemu, zadzwonił do banku i przez chyba 20 minut rozmawiał z nimi w mojej sprawie. Spisali moje dane i ustaliliśmy nawet, że kolejnego dnia będę mógł odebrać kartę gdzieś w oddziale banku w Chiayi.

Po powrocie do hotelu stwierdziłem jednak, że chyba nie ma sensu tracić kolejnego dnia na jeżdżenie po mieście i załatwianie tej sprawy. Mam drugą kartę, więc po prostu będę z niej korzystał. Temat karty zostawiliśmy więc tak, jak jest, a następnego dnia mogliśmy realizować plan zgodnie z pierwotnym założeniem.


Discover more from Piotrkowe Wyprawy

Subscribe to get the latest posts sent to your email.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *