Dzisiejsze pół dnia spędziliśmy na odkrywaniu historycznego centrum Seulu. Tym razem zamiast wyjeżdżać poza miasto, skupiliśmy się na miejscach pokazujących zarówno trudniejsze momenty koreańskiej historii, jak i tę bardziej reprezentacyjną, pałacową stronę miasta.
Dzień zaczęliśmy od Seodaemun Prison History Hall. To dawne więzienie zbudowane w okresie japońskiej okupacji, w którym przetrzymywano m.in. działaczy koreańskiego ruchu niepodległościowego. Zachowały się cele, korytarze więzienne, miejsca przesłuchań i ekspozycje poświęcone ludziom walczącym o niezależność Korei. Po wcześniejszej wycieczce do DMZ był to kolejny fragment historii, który pomaga lepiej zrozumieć, jak burzliwy był dla Koreańczyków XX wiek.


Następnie pojechaliśmy w okolice Gwanghwamun, czyli głównej bramy prowadzącej do pałacu Gyeongbokgung.

Trafiliśmy akurat na ceremonię zmiany warty, z wartownikami w tradycyjnych strojach, kolorowymi chorągwiami, bębnami i całym ceremoniałem. Oczywiście jest to dziś rekonstrukcja historyczna przygotowana dla odwiedzających, ale w otoczeniu ogromnej bramy i pałacowych murów prezentuje się bardzo efektownie.

Za bramą znajduje się Gyeongbokgung, największy i najważniejszy z pięciu królewskich pałaców Seulu. Został zbudowany pod koniec XIV wieku, na początku panowania dynastii Joseon. Kompleks jest ogromny – kolejne dziedzińce, pawilony, bramy i ogrody pokazują skalę dawnej siedziby koreańskich władców.

Szczególnie charakterystyczny jest pawilon Gyeonghoeru, stojący nad wodą i wykorzystywany dawniej podczas królewskich bankietów i oficjalnych uroczystości. Sporo osób zwiedza pałac w tradycyjnych koreańskich strojach hanbok, dzięki czemu całe miejsce wygląda jeszcze bardziej klimatycznie.

Po wyjściu z pałacu przeszliśmy przez Gwanghwamun Square – szeroki plac będący jedną z najbardziej reprezentacyjnych przestrzeni współczesnego Seulu. Znajdują się tutaj m.in. pomniki króla Sejonga Wielkiego, jednego z najbardziej znanych koreańskich władców, oraz admirała Yi Sun-sina, bohatera wojen z Japonią.
Z nowoczesnego, monumentalnego placu zeszliśmy następnie w stronę Cheonggyecheon. To niewielka rzeka przepływająca przez ścisłe centrum Seulu, otoczona dziś deptakami. Co ciekawe, przez wiele lat była przykryta drogą i estakadą, a dopiero w XXI wieku została ponownie odsłonięta i zamieniona w przestrzeń rekreacyjną. Można więc spacerować kilka metrów poniżej poziomu ruchliwych ulic, mając obok wodę, kamienie i niewielkie kaskady. Bardzo ciekawy kontrast z otaczającym wszystko wielkim miastem.


Kolejnym punktem była Insadong Street. To jedna z najbardziej turystycznych ulic tej części Seulu, pełna sklepików z koreańskim rękodziełem, ceramiką, pamiątkami, galeriami, herbaciarniami i restauracjami. Mimo sporej liczby turystów warto tutaj zajrzeć, szczególnie jeśli ktoś szuka bardziej tradycyjnych koreańskich produktów niż tych dostępnych w zwykłych sklepach z pamiątkami.


Tu też zjedliśmy obiad – tym razem namówiłem Przemka na kuchnię wegańską. Spróbowaliśmy więc wegańskiej wersji gimbapa. Wygląda to jak duże sushi, ale ta koreańska wersja smakuje dużo gorzej.

Z Insadong przeszliśmy do pobliskiego Ikseon-dong Hanok Village. To niewielka dzielnica składająca się z bardzo wąskich uliczek i tradycyjnych koreańskich domów – hanoków. Wiele z nich zostało przerobionych na kawiarnie, restauracje, bary czy małe sklepy. Miejsce jest bardzo fotogeniczne, choć obecnie zdecydowanie bardziej hipsterskie i komercyjne niż historyczne. Dla mnie było zbyt tłocznie.

Na sam koniec zajrzeliśmy jeszcze do Jongmyo, konfucjańskiego sanktuarium królewskiego dynastii Joseon. Przechowywano tutaj tablice duchowe zmarłych królów i królowych, a miejsce służyło przede wszystkim ceremoniom ku czci przodków. W przeciwieństwie do bogato zdobionego Gyeongbokgung architektura Jongmyo jest bardzo surowa i minimalistyczna.

Szukając wyjścia z sanktuarium, nieopatrznie trafiliśmy do innej znanej atrakcji Seulu – pałacu Changdeokgung.

Z racji, że było już późno i nie zorientowaliśmy się, co to jest, po zrobieniu 1 zdjęcia wróciliśmy do hotelu na 15. I do pracy!
Ten dzień był właściwie spacerem przez różne okresy historii Seulu – od czasów dynastii Joseon i królewskich pałaców, przez japońską okupację, aż po dzisiejszą, nowoczesną metropolię. Co ciekawe, większość tych miejsc znajduje się stosunkowo blisko siebie, więc sporą część trasy można przejść pieszo. I właśnie podczas takiego spaceru najlepiej widać jeden z największych kontrastów Seulu: kilkusetletnie pałace, świątynie i hanoki stoją tutaj obok wieżowców, wielopasmowych ulic i nowoczesnych kawiarni.
Discover more from Piotrkowe Wyprawy
Subscribe to get the latest posts sent to your email.

Brak komentarzy