Dziś poszliśmy po 8 do pobliskiego parku Naksan, skąd był widok na różne strony Seulu. Wzdłuż granicy parku były również dawne mury obronne miasta, które należą do lokalnych atrakcji. Ogólnie park wyglądał bardzo przyjemnie, jest czysto, ludzie sobie spacerują, ćwiczą. Natomiast moje obserwacje co do Seulu widzianego z góry były takie, że to miasto nie jest zbyt ładne. Tuż obok 3-4 piętrowych domów postawione są 30-40 piętrowe wieżowce. Mieliśmy poczucie totalnego chaosu architektonicznego.


Potem zeszliśmy w dół i wsiedliśmy do metra, które zabrało nas do postindustrialnej dzielnicy Seongsu, gdzie poszliśmy na śniadanie. Potem przeszliśmy się parkiem, który nazywa się Forest Seul („las Seul”). Park był bardzo ciekawy, ponieważ była w nim cała masa różnych elementów: place zabaw, jakieś instalacje, sceny do występów, zielone przestrzenie, ogrody, różne alejki. Moglibyśmy się od nich sporo nauczyć.


Po zwiedzeniu parku pojechaliśmy metrem dalej pod najwyższy budynek w Seulu – Lotte World Tower, który ma 123 piętra, czyli 555m. Wjechaliśmy na tarasy widokowe, znajdujące się aż na 7 na piętrach 117–123.


Po powrocie w nasze okolice poszliśmy na „targ rybny”, gdzie są niemal same restauracyjki serwujące ryby i owoce morza.

Potem standardowo 8h pracy. Na kolację poszliśmy na pizzę, która tu jest strasznie droga (ok. 70zł).
P.s. zaktualizowałem przedwczorajszy post („DMZ”), bo pominąłem spotkanie z uciekinierką z Korei Północnej.
Discover more from Piotrkowe Wyprawy
Subscribe to get the latest posts sent to your email.


Brak komentarzy